>> środa, 11 stycznia 2012 12:52:43
Sama nie wierzę w to, co kiedyś pisalam. Nie wierę w to, że wywróżyłam sobie studia w Krakowie. Że wybralam coś takiego, jak pielęgnirstwo.
-Studiujesz pielęgniarstwo? O! Sexy pieęgniareczka! Masz, taki strój pielęgniarski?
Tak. Mam. Wygląda jak przebranie pani sprzątającej. I buty ortopedyczne także posiadam. Na tym się kończycały outfit wyjęty prosto z żurnala.

A te pierdoy ze stroju 'o mnie' to już naprawdę nie wierzę, że to ja napisałam kiedykolwiek. Ładnie się wykreowaam, teraz bym tak nie potrafiła.
Aktualnie byłabym imprezowiczką. Haha, tak waśnie. Już się nawet nie przyznaję do tych imprez, które sobie robimy, bo nieraz jest ich więcej niż 3 w tygodniu i wcale nie w czwartki/piątki/soboty, a to już nawet jak na studentki jest degeneracją. Litrój wypitej kadarki także niezliczę. A kadarkę piję od niedawna, wcześniej bya wódka/inne wina/piwa fuuuuuj.
Ale teraz staję się na nowo grzeczną dziewczynką, wracam w czwartek do domu, więc tabaka tylko przed snem, w ukryciu, fajka ostatnia w drodze z anatomii na dworzec, alkoholu zero (chyba, że mamy nalewki ;]) o innych używkach nie wspomnę. Nawet kawy się wyrzeknę.

komentarze [0]

na nowo >> sobota, 2 stycznia 2010 21:51:50
Ekhm. Taka była potrzeba chwili xd
Oglądając po raz setny "Dirty dancing", po miesiącu narzekania, że moje życie jest do dupy, po sylwestrze u Toupy, po powrocie z anieli, gdzie przez 2h nudziarzy się z Majką poczułam, że muszę wrócić do pisania bloga... przynajmniej na te kilka aktualnie przemijających minut.

Miałam taką zasadę, że nie miałam postanowień noworocznych. Co tydzień mam nowe postanowienie, że zacznę coś od poniedziałku, cały ciul z tego wychodził zwykle. That's why na nowy rok nic sobie nie obiecywałam. Zresztą, moje życie i tak było idealne, po co było to zmieniać?
Ale. Optymizm jakoś przepiłam. Straciłam wiarę, że mogę zmienić świat na lepsze, skoro nawet swojego życia nie potrafię w miarę uporządkować...
(rozwala mnie ten stary film - taka dygresja)

Obiecuję, że będę milsza dla ludzi. Nie będę się wyśmiewać z każdego, gdy tylko choć trochę mu się noga powinie. Nawet z Kasi nie będę (dopóki w spodniach z krokodyla jej jeszcze raz nie zobaczę), a to już brzmi hucznie. W ogóle będę się rozwijać, nadal kuć biologię, tylko trochę bardziej (bo wreszcie mam wymarzoną Biologię Villy'ego!!) i chemię obczaję, żeby dostać się na te studia, na które każdy mnie namawia, ale mi się wcale nie marzą, jeśli nie będę się uczyć w Krakowie. Bo sama nie wiem, co jest dla mnie odpowiednie.
W wolnych chwilach nadal będę piekła. Nieważne co, ważne, że ten boski zapach waniliny, czekolady, cynamonu lub sernika będzie unosił się w domu. Alchemia zmysłów... Ale będę się starała robić to lepiej, dokładniej i nie będę się bała nowości, bo wyzwania są ważne. I może tego się nawet przestanę wstydzić... nie, to chyba zbyt wiele ;p
Nie będę tyle czasu spędzała przy kompie.


Życie mi się zawaliło. Obudziłam się i stwierdziłam, że nie mam żadnych znajomych, przyjaciół(auć). Jak przyjdzie co do czego i się kogoś potrzebuje, to nie ma się do kogo zwrócić pff. Marzenia też zgubiłam gdzieś.

(A może by tak po studiach wyjechać na wolontariat?)

Jak gdybym żyła w jakiejś pustce. Czas goni gdzieś, dopiero co był wrzesień, już (o zgrozo!) styczeń. I znowu muszę się nauczyć pisać "2010" na końcu daty, przy napisie "lekcja"(koniecznie w tej samej linijce!-tak uczyła pani Kasia w podstawówce. Jedyna rzecz, jaką mnie nauczyła). Nie czuję się podekscytowana tym faktem, jak to miałam kiedyś. Każdy dzień, a co dopiero rok niósł ze sobą coś, co miało być dobre. Ciągle czekałam na jakieś szczególne wydarzenia, bo przecież życie jest piękne. Naprawdę wtedy zgadzałam się z Dawidem :P
Dzisiaj jestem zirytowana. Chociażby tym, że na każdą z czterech poczt dostaję spam z horoskopem, wróżbami a wszystko nic nie kosztuje, jedynie czas i zlansowanie mi całkowite mózgu. Jakbym już niewystarczająco taki miała pff.
Miałam dzisiaj jechać do kręgielni, ale do tego trzeba mieć chęci i za dużo zachodu z załatwianiem transportu, a ja chcę być przecież taka niezależna, że wolałabym z buta iść. Co przy 5-stopniowych mrozie i początkach grypy raczej jest niewykonalne ;p Tym bardziej, że u mnie ciepło jest w ogóle najwyższą wartością jaką cenie :P

(tak btw, to uwielbiam męskie perfumy, żele po prysznic i do golenia :P To jest dopiero alchemia zmysłów... Dobrze, że Michał jest w domu i mogę bezkarnie wąchać je niczym ćpun:P)

I nie będę piła tyle herbaty, ani kawy. Chyba, że moją ukochaną ostatnio pokrzywową. Nie wiem czemu ją kocham, bo jest taka niedoskonała... smakuje jak siano, a ciągle mam na nią ochotę(?)

komentarze [1]

>> czwartek, 9 kwietnia 2009 10:08:30
eee co to k**a ma byc?
komentarze [0]

>> wtorek, 20 stycznia 2009 17:58:44
Żyję ;)
komentarze [0]

back to sql >> czwartek, 18 września 2008 17:43:54
Przegapiłam urodziny mojego bloga...
Jakoś tak zapominam o nim na długo, ale wciąż tutaj wracam. Bo mi tu tak dobrze, tak mojo. Nikt nie wdziera tu swojego nosa. Piszę co chcę, kiedy chcę, jak chcę. I zawsze wiem, że zastanę go w takim samym stanie, w jakim opuszczałam. Ale na codziennie przesiadywanie nie mam ochoty, czasu.

Zaczęłam nową szkołę. Zespół Szkół Licealnych im. B. Chrobrego. Nie wiem, jak długo tam wytrzymam. Codzienne dojazdy zajmują mi ok. 15 min. ale dojście do stacji, czekanie na PKSa i wstawanie o 5.20 mnie dobija. Zwłaszcza, gdy deszcz zacina w szyby, a reszta domowników śpi smacznie. I może sobie na to pozwolić przez co najmniej godzinę. Nawet maturzysta!! I gdzie tu sprawiedliwość?! Do tego wracam o 16, dzień zaraz się kończy, a ja muszę uporać się z górą nauki biologii. Z dnia na dzień.
W samej szkole jak na razie OK jest. Mam 3 chłopców w klasie ^.-
Chodzę do klasy z koszykarkami, dzięki czemu mam na pierwszą zmianę i wracam do chaty tak wcześnie. Mogło być gorzej ;)
Ale do mojej depresji jesiennej dochodzi jeszcze ogromna tęsknota. Pośrednio za wakacjami, wolnym czasem a bezpośrednio za kimś jeszcze. Weekendy są zdecydowanie za krótkie!!
komentarze [2]

Italia >> czwartek, 7 sierpnia 2008 16:24:33
Dwa dni temu wróciłam do kraju z jedynych dni moich wakacji. W słonecznym Tor San Lorenzo leniwie spędzałam każdy dzień wylegując się na plaży, pływając w Morzu Tyrreńskim, lub ostatecznie dusząc się w autokarze, gdy bezduszni wychowawcy zabierali nas na wycieczki. Nie musiałam nawet sprzątać, bo miła pani, za jedno "Grazie" radziła sobie z syfem w naszym pokoju. A my na pewno o czystość się nie starałyśmy :P Zresztą ja, Aśka i Paulina, to mieszanka wybuchowa, więc takie sprawy schodziły na dalszy plan.
Tęsknię za słońcem, przewidywalną pogodą, Salvadorem xD, ludźmi, których poznałam, okrzykami włochów na ulicy :"Ciao, bella!". Tylko makaronu z sosem pomidorowym i parmezanem mi nie brakuje. I w końcu mogę najeść się warzyw do woli, bo niedobór miałam znaczny ;p Uzależniona jestem ^.-
Zostały mi tylko wspomnienia i piosenki, do których tańczyło się na letnich dyskotekach :P Ech, jak włosi tańczą sambę! Niesamowiteee :P
Zwiedziłam (to za dużo powiedziane ;p) Rzym, Anzio, Wezuwiusz, Pompeje, Castell Gandolfo. Zapomniałam obejrzeć "stoworzenie Adama". Ogólnie to się trochę zawiodłam, bo niby wszystko wygląda tak, jak na zdjęciach, ale jakoś się nie odczuwa, że są to tak wielkie dzieła.

Ignorantka xd

Kończę, gdyż nie chce mi się myslęc nad dalszym końcem. Pozdrawiam pana Artura, Rafała, Halinę, Kasię, Beti, Marcina, Piotrka no i nawet Antonio ;p
(chociaż nie mam ku temu powodów. żadnych)
komentarze [0]

Koniec! The end! Finito! >> czwartek, 19 czerwca 2008 22:54:21
- Jesteście moją najlepszą klasa...
i niespodziewany kwik dał się słyszeć z powodu nadmiaru emocji xD

Och mój kochany wychowawco!! Dlaczego musimy się rozstawać?! Nigdy nie pomyślałabym, że w szkole można spotkać kogoś tak wspaniałego, który tym swoim charakterystycznym uśmiechem potrafi irytować i śmieszyć równocześnie. Który w tak krótkim czasie, ale jakże istotnym, nauczył mnie tak wielu rzeczy. I za kim będę tak strasznie ryczeć! Do końca życia wspominać będę lekcje historii. Niewiele pamiętam o czym się miałam na nich uczyć, ale powiedzonka utkwią mi w pamięci na stałe! A gdyby coś - mam zeszycik z tymi najciekawszymi ;)

Się rozkleiłam, przyznaję. Nie powiedziałabym, że tak się zachowam na jakiekolwiek zakończenie! I tak się hamowałam, chociaż na to nie wyglądało xD Trzy lata, które przeklinam w duchu za to, co ze mną zrobiły. Przeżyłam swoją własną szkołę życia, ale nie będę się wdawać w szczegóły. Zresztą, to co za nami, już minęło, chociaż nigdy nie zapomnimy.
Farmazony pitole, ale teraz tylko dzięki nim mogę wyrazić to, co czuję. xd
Jutro zawiozę świadectwo i zaświadczenie do Chrobrego. Ja nie wiem, czy dobrze robie idąc tam. Czy wygodniej nie byłoby zostać w NS. Ja muszę zawsze komplikować sobie życie. Bo się nudzę bez tego sajgonu całego xd

OK. Mam wakacje. Powinnam się cieszyć, no niee? ;) Włochy coraz bliżej ;) Czuję już powiew tej bryzy znad Morza Śródziemnego!
Za tydzień znów pożegnanie. Tym razem z mamusią, no i już na krócej.
Ach, wolności! :D

A jutro wymienię sobie tą książkę, którą dziś dostałam "za dobre wyniki w nauce". Po cholerę mi geografia jakaś. Mam wtyki księgarni to może mi przyjmą bez paragonu ;p hiehieh

Kocham: Asię, Paulinkę, wychowawcę, mamusię, Dorotkę, no i "M" x 1000. Mam słabość do tej literki xd

komentarze [1]

Och dear! >> niedziela, 1 czerwca 2008 11:02:47
W moich oczach trójkolorowy świat... ;p


Podania złożone, pieniądze na wycieczke niewpłacone, sukienka kupiona...
Teraz to tylko czekać na zakończenie.
Ech będzie trudno, ale na pewno łatwiej, niż myślałam o tym tydzień temu.

Adios!! xd

Wakacje, słoneczko, Włochy. Milion skojarzeń mam. Nie nadążam za swoim myśleniem. Pamięć moja także.

Jedna sprawa tylko nie daje mi spokoju. I się czuję, jak wykorzystana seksualnie przez to. Ech nie będę na pewno przez to płakać xD

Wybieram się na bio-chem. A później nie mam pojęcia co będę robić, ale czuję, że muszę tam iść. Sama w klasie. OMG i drugie zmiany i dojeżdżanie eeee Damy rade ;] Z Asicą i Pauliną... Jakoś to będzie, co nie? :)

komentarze [5]

powtórka z rozrywki xd >> niedziela, 20 kwietnia 2008 17:54:46
Sączę sok z cytryny zatopionej w szklance pełnej czarnej herbaty. Źródło wit. C. pH mniejsze niż 7, odczyn kwasowy.
Próbuję zrobić błyskawiczną powtórkę przed testem kompetencji. Obudziłam się tydzień temu i stwierdziłam, że nic nie umiem, jestem głupia i nie będę w stanie nawet przepisać kodu na arkusz.
Przesadzam chyba trochę. ;p
Miałam dobre chęci. Naprawdę. Nawet otworzyłam 2 zeszyty (geografia i biologia), tylko stwierdziłam, że... nie. Nic nie stwierdziłam ;p Po prostu miałam lenia (cały tydzień i 2 lata przed).
Mój dalszy etap związany był z wykopaniem ze strychu milionów "Victorów" i czytaniem edukacyjnych artykułów. Najczęściej kończyło się na tych z pierwszych stron (czyli związanych z problemami rodzinnymi, szkolnymi, przyjacielskimi, nauczycielskimi etc.). Nie można powiedzieć, żeby to było mi jakoś szczególnie przydatne, ale kto wie?
Objawy związane z nadpobudliwością mają również nauczyciele i teraz im się nagle zebrało na powtarzanie! Teraz! Czaicie to?! I to powtarzamy system dwójkowy. Żal, bo inaczej tego nie nazwę... wstyd i hańba dla polskiego szkolnictwa. Tyle na ten temat miałam do powiedzenia.

Morał z tego taki: "nie ucz się do testu! Lepiej moknij w deszczu!"
Dziękuję publiczności za możliwość zaprezentowania poezji mojego autorstwa.
Byle do czwartku...
komentarze [5]

Nie mogę uwierzyć, że to już marzec! >> piątek, 7 marca 2008 14:57:23
Nie wierzę, że powoli opuszcza nas "zima" i już niedługo będzie moja kochana wiosna!! Ale wszystko na to wskazuje ;p Aż mnie rozrywa, kiedy widzę kiełkujące krokusy na moim podwórku, co prawda przydeptane przez beztroskiego Syriusza, ale ... it doesn't matter ;p

W szkole to... raz chodzę, raz nie. Jakiś czas temu przeżywałam okres notorycznego zwalniania się z ostatnich lekcji, zazwyczaj z powodu "choroby". Ze szczególnym upodobaniem opuszczałam poniedziałki i WF z basenem (cholera. po co nam basen w trzeciej klasie!?!?). Stwierdziłam jednak, że nie warto opuszczać lekcji, kiedy można bez problemu dostać zwolnienie od lekarza. Nie mówię tutaj, o stałym zwolnieniu, ale o takim na dwie/trzy lekcje. Bo ja bardzo lubię pływać, tyle tylko, że nie w towarzystwie całej klasy i wrednej baby, która mówi mi, co mam robić.
Podsumowując: lubię być na bieżąco z tym, co się dzieje w szkole, ale nie lubię basenu, gdy ogranicza mi się wolność i zmusza do pływania kraulem :P

Wybieram się dziś do fryzjera. Sama robię sobie prezent na Dzień Kobiet. Tak wyszło po prostu ;p Wiem, że nikt nie ma zamiaru ofiarować mi goździka, róży czy głupiego tulipana, to sama muszę zadbać o siebie. Przykre ;p Nawet moja mama dostała kwiaty, a ja?

Epidemia grypy opanowała ponad połowę naszej klasy. I nauczycieli, na szczęście. Lekcje przepadają nam jedna po drugiej, a gdy się odbywają, to niewiele robimy. Bo po co, kiedy połowa, która siedzą w domu się jej nie nauczy? Żaaaal. Ale takie dni jak ten dzisiejszy (4 lekcje, w tym 3 "luźne" ) lubię najbardziej. Zdziwieni? :P

Jeszcze tylko tydzień "ciężkiej harówki" i będziemy mieć rekolekcje, spowiedź itd. Ach, szkoła jest taka wyczerpująca i czasochłonna ;p




komentarze [12]

Ferie mam oł jea >> wtorek, 15 stycznia 2008 10:30:32
Witam, witam!
Przeżywam intensywnie moje ferie. Czyli siedzę w domu i popijam rano kawkę, bo mam na to czas, wstaje wcześnie, żeby dłużej pograć i próbuję wybrać się "do miasta" po farbę do włosów, ale za zimno, a w kocu raczej nie pójdę...
Mam wielkie plany na najbliższe dni. Wreszcie pomaluję te kudły, wybiorę się na zakupy (do tego nawet zmuszać się nie muszę xD), w nocy przeczytam więcej dołujących książek [po cholerę szłam do biblioteki w piątek! Dostałam 5 książek o holocauście, przemocy w rodzinie, narkotykach i zagładzie świata do domu w prezencie od bibliotekarki :| Nikt nie każe mi tego czytać, oprócz niej, ale pomagają zasnąć czasami. Jestem na nie skazana xd Boszsz jestem aż tak nieczuła, że przemoc mnie usypia?] i poważnie zastanowię się nad moimi postanowieniami noworocznymi. Tak ogólnie, to jestem zdania, że to ściema z tym, bo i tak nikt nie wytrwa w postanowieniach dłużej niż 2 dni. Zresztą, jeżeli do zmian mobilizuje nas tylko początek roku, to bez sensu się wysilać. Ale takie złudzenie, że dążę do bycia coraz lepszą, ładniejszą, milszą i grzeczniejszą pomaga chwilowo, aż nie uświadomię sobie, że to niemożliwe. Bo już jestem idealna. Nie ma co zmieniać xD

Nie no, ale zebrało mi się na zwierzenia. Żaal

Wybiera się ktoś może na koncert Avril we Wrocławiu? Bo ja się poważnie nad tym zastanawiam. Już widzę siebie przed sceną, wokół mnie same "imo" z frotkami w czachy na rękach z "bravo" i razem z nimi śpiewam: "He was a sk8er boi!!" Je jee everybody! one more time! xd
Kusząca propozycja hiehiehieh

Z przyjemniejszych rzeczy, to jeszcze mam coś w zanadrzu! Ha! Wczoraj śnił mi się Justin Timberlake! Aaa w takim kapelusiku stylowym xDD I kamizelce o.O
To było tak.
Stoje sobie w kółeczku ze znajomymi i gadamy (czemu w kółeczku, to nie wiem. Sny są nielogiczne xD) . Ja sobie nagle wyciągam klocki lego z szafki i układam na podłodze z Farmazonem z Nat M. Pośpiewuje sobie fragmenty, które Justin śpiewa w "Ayo Technology" (" uh, uh she want's it uh, uh xD"). Justin podchodzi do naszego kółeczka i się pyta swojego kolegi, który wygląda jak Usher: "Kim ona jest?"
A tu lipa. Do pocałunku nie doszło, bo obudził mnie... dźwięk jakiejś trąby czy cuś. Pierwszy raz w życiu budziła mnie trąba i to w takim momencie!!


Kończę tą opowieść, bo już sobie poprawiłam nastrój na samą myśl o Justinie :D Wiem, że wygląda jak pedzio, ale nie mogę mu się oprzeć, po prostu haha
Udanych ferii!! :*:* Love u all :*:*:*
komentarze [15]

święta, święta ... xD >> czwartek, 27 grudnia 2007 11:02:21
Spóźnione życzenia świąteczne składam ja xd Jakoś wcześniej nie było czasu... Mam nadzieje, że w te święta najedliście się za cały rok i nikt tego nie żałuje!!
Teraz pozostaje mi życzyć tylko udanego sylwestra, którego niekoniecznie musicie zapamiętać ;)
Love you all :*:*

P.S.
" rlz! Aaa też chce dostać fabrykę czekoladyy!!! xd
komentarze [10]

depresja pff >> niedziela, 18 listopada 2007 00:44:55
Dopadła mnie jesienna depresja, a tu w domu jak na złość! W apteczce tylko węgiel w tabletkach, ani śladu deprimu.
O północy w sobotni wieczór siedzę sama w domu. Zapraszam wszystkich zainteresowanych na pidżamowym party. Przygotuję coś do jedzenia i będzie git. Nawet czekoladę mam w domu. Malinową. Wedlowską. Ooo! I mam jeszcze szarlotkę domowej mojej roboty xd Podobno dobra, ale ja się nie znam.

Smutno mi samej. Wszyscy na jakichś libacjach, a tylko ja jak zwykle pilnuję domu, bo go okradną Rumuny.
Życie to jednak do dupy jest xd

Czekam już tylko i wyłącznie na święta. Bo to kilka dni wolnego. Weekend to dla mnie za mała, by odpocząć.

Jeżeli ktoś ma nadzieję, na szczęśliwe zakończenie mojej notki, to niech spitala. Jest na to za późno. Nie myślę racjonalnie.
Haaa. Pewnie jutro będę żałować tej chwili szczerości.
Nikt mnie nie kocha, każdy ma mnie w dupie i słusznie. Sama wolałabym spędzać czas z kimkolwiek innym, tylko nie ze sobą.
Szkoła walona jest poje...chana xd.
Zadajmy sobie pytanie retoryczne.
Po co mi wiedza o motorowerze, jeżeli nie chcę na nim jeździć? Nawet go nie mam, więc ta cała technika to jeden szit. Fak dat szit!
Kuuurrrrde.

Spadł sobie śnieg i ja, zamiast się cieszyć z takiego pięknego, puchowego lepiącego się śniegu jestem wkurzona, bo mi przez to jeszcze bardziej zimno i przez cały czas mam mokre nogawki. To całkowicie odbiera mi chęć na wychodzenie z domu. A tu angielski raz w tygodniu w poniedziałki!! Jak na złość haha. Dżizys. Jaki ze mnie leń brzydko pachnący, że tak powiem eufemistycznie.

OK. Jedynym ratunkiem dla mnie na spędzenie reszty weekendu w miare miło jest spanie. Dlatego też chętnie skorzystam z tej propozycji, zanim wyrzucę z siebie całą resztę leżącą mi na żołądku, czy też wątrobie. Whatever.



komentarze [24]

>> piątek, 12 października 2007 20:06:53
Niestetyż, decyzją Niewiadomo kogo muszę jutro za...pierniczać do "szkoły". Genialny pomysł! Bo nie mam nic innego do roboty. Przez nich nie zarobię mej tygodniówki, bo jak, kiedy zamiast na targu będę w szkole? xd
Ludzie nie mają pojęcia o ekonomii.

Poza tym, nudzę się w piątkowy wieczór.

Jestem sfrustrowana xd

Spotkałam dzisiaj Dośkę w sklepie xD Ot, co jest najciekawszym wydarzeniem mojego dzisiejszego dnia.

komentarze [13]

hapi berdej to maj blog xd >> poniedziałek, 17 września 2007 19:33:25
Mój blog kończy lat dwa. Sędziwy wiek, nie ma co, ho hoo. Tyle rzeczy widział, tyle przeżył, tyle leniuchował. Upiekłam mu torta na w sobotę, ale nie przeżył do wczoraj. Wiecie co? Lubie piec ciasta xd Chyba pójdę do zawodówki na profil piekarz/cukiernik. Oto moja wymarzona przyszłość!
Życzcie powodzenia xd

komentarze [14]